Faq FAQ  szukaj Szukaj  members Użytkownicy  grupy Grupy  rejestruj Rejestracja   profil Profil  wiadomosci Wiadomości 

PO: Likwidacja cywilizacji | Zobacz poprzedni temat | Zobacz następny temat

Idź do strony 1, 2, 3  Następny

Aby odpowiadać w tematach, musisz się zarejestrować.

   Forum Peak oil Strona Główna | Geopolityka

Autor Wiadomość
Tapkeeper




Posty: 905

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Proponuję zapoznać się z poniższym artykułem w języku angielskim:
http://www.countercurrents.org/arguimbau230410.htm

Wygląda na to, że szybki spadek wydobycia jest tuż przed nami (a w każdym razie tak wynika z przemyśleń departamentu obrony USA).
Właściwie sprawy potoczyły się mniej więcej tak jak przypuszczałem, czyli dużo było gadania o różnych przygotowaniach, które z tych czy innych powodów nie zostały zrealizowane.
Wszystkie te alternatywne energie itd do tej pory okazały się czczym gadaniem, bez szansy na szerszą realizację w praktyce.

Tak więc opcja jakiejś progresywnej transformacji aka "power down" jest właściwie zamknięta.
Ze 2-4 lata może uda się kontynuować scenariusz burn-outu, natomiast później trzeba będzie dokonać wyboru.

Pierwsza możliwość to to, że doprowadzimy do szybkiego, chaotycznego rozpadu prawie całej infrastruktury zindustrializowanych społeczeństw w nadchodzących kilkunastunastu latach i dojdziemy do scenariusza typu "Wyspa Wielkanocna", być może zaliczając 3-cią wojnę światową po drodze.

Drugą możliwością jest scenariusz likwidacji cywilizacji czyli przyspieszonej konwersji tego co mamy teraz w społeczeństwo głównie agrarialne.

Chciałbym podyskutować na temat, jak taki proces może wyglądać w praktyce.

_________________
"Forests precede civilizations and deserts follow them." - Chateaubriand
PostWysłany: Nie Maj 02, 2010 9:52 am
Temat postu: PO: Likwidacja cywilizacji

Logik




Posty: 110

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Jak może wyglądać - może wyglądać tylko źle bo ludzie łatwo się przyzwyczajają do dobrych warunków ale odwrotnie jest już gożej.
PostWysłany: Nie Maj 02, 2010 3:06 pm
Temat postu:

Zorro123




Posty: 306
Skąd: południowe Podlasie
Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Po pierwsze cywilizacja nie da się zlikwidować całkowicie chyba że nastąpi całkowita anihilacja ludzkości czego ja nie przewiduję przynajmniej w najbliższej przyszłości. Obecnie mamy doczynienia z nawarstwianiem się problemów natury globalnej czyli peak oil, rosnące zadłużenie gospodarek, dewastacja środowiska, zmiany klimatyczne itp. W gospodarkach prostych te problemy rozwiązywane są na bieżąco (najczęściej poprzez redukcję populacji - dość brutalnie powiedziane Confused ) natomiast w gospodarkach rozwiniętych proces ten nie jest taki prosty jednak jego symptomy możemy także zauważyć. Być może minęliśmy już szczyt krzywej Gaussa obrazujący rozwój cywilizacji. rozpad cywilizacyjny według mojego zdania doprowadzi najpierw do III wojny światowej (o ograniczone zasoby - ktoś po prostu naciśnie atomowy guzik a tych guzików jest coraz więcej ) a następnie ład powojenny doprowadzi do powstania miast-państw i zrównoważonego trwania mikrospołeczeństw jak to miało miejsce przez około kilka tysięcy lat. Co bedzie dalej trudno mi już powiedzieć bo stan równowagi może trwać dość długo a moja filozofia Laughing nie sięga tak daleko. Mnie ciekawi bardziej od rozpadu cywilizacji jaki będzie scenariusz rozpadu strefy Euro? To dopiero jest fascynujące. Laughing
PostWysłany: Wto Maj 04, 2010 5:10 pm
Temat postu:

opel4




Posty: 486
Skąd: Kraków
Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Niestety w Polsce publiczne stwierdzenie, że dodatni przyrost naturalny jest zjawiskiem negatywnym jest de facto samobójstwem politycznym.

Nie ma na to ani akceptacji prawicy ani lewicy o kościele katolickim nie wspominając.

Również, żadne środowisko naukowe nie jest skłonne do badań na ten temat, bo poco badać dogmat Laughing

Choć oczywiście mogę się mylić. Może ktoś z Was zna rodzimą publikację omawiającą szerzej temat demografii oczywiście w kontekście szeroko rozumianej gospodarki?
PostWysłany: Wto Maj 04, 2010 6:56 pm
Temat postu:

Tapkeeper




Posty: 905

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Zorro123 napisał:
Po pierwsze cywilizacja nie da się zlikwidować całkowicie chyba że nastąpi całkowita anihilacja ludzkości czego ja nie przewiduję przynajmniej w najbliższej przyszłości.

Miałem bardziej na myśli likwidację cywilizacji technologicznej i konwersję do społeczeństw agrarialnych niż całkowity rozpad prowadzący do małej liczby ludzi żyjących jako hunters-gatherers.
Zresztą na co mieliby niby polować? Na szczury?

Cytat:
Obecnie mamy doczynienia z nawarstwianiem się problemów natury globalnej czyli peak oil, rosnące zadłużenie gospodarek, dewastacja środowiska, zmiany klimatyczne itp.

To łatwo zauważyć.
Szczególnie śmieszą mnie obecne wysiłki zaczarowania rzeczywistości poprzez stwierdzenia, że powróciliśmy do wzrostu PKB.
Przypomina to zupełnie schyłkową komunę - też było coraz to lepiej, była reforma gospodarcza (pierwszy i drugi etap), wychodziliśmy z kryzysu, a później klik... i wszystko się rozleciało.
Cytat:
Być może minęliśmy już szczyt krzywej Gaussa obrazujący rozwój cywilizacji. rozpad cywilizacyjny według mojego zdania doprowadzi najpierw do III wojny światowej (o ograniczone zasoby - ktoś po prostu naciśnie atomowy guzik a tych guzików jest coraz więcej )

Myślę że do globalnej wymiany życzeń jednak nie dojdzie.
Może coś tam na siebie Żydki z Irańczykami i Pakistańczycy z Hindusami pozzrzucają bo to zacięte narody ale globalną wojnę atomową uważam za dość mało prawdopodobny scenariusz.
Cytat:
a następnie ład powojenny doprowadzi do powstania miast-państw i zrównoważonego trwania mikrospołeczeństw jak to miało miejsce przez około kilka tysięcy lat.

To byłyby właśnie owe społeczeństwa agrarialne, o które mi chodzi.
Cytat:
Mnie ciekawi bardziej od rozpadu cywilizacji jaki będzie scenariusz rozpadu strefy Euro? To dopiero jest fascynujące. Laughing

Myślę, że Unia Europejska skończy podobnie jak nieboszczka RWPG.
Będzie coraz to bardziej olewana (stojąc w konflikcie z interesami narodowymi), aż w końcu zostanie bądź rozwiązana bądź powróci do swojego pierwotnego kształtu (unii handlowej).

Euro jako waluta może i wytrzyma problemy Grecji czy Portugalii.
Jeżeli jednak trzeba będzie finansować Hiszpanię czy Włochy, to wspólna waluta się rozleci.
Po prostu nie ma kapitału na takie przedsięwzięcie.

NB. Zauważyłem, że optymizm na temat nieodwracalności postępu Cię opuszcza

@Opel
Krytykowanie dodatniego przyrostu naturalnego na forum publicznym to rzeczywiście polityczne samobójstwo.
Natomiast prywatnie Polacy prowadzą dobrowolny program redukcji populacji (kobiety nie chcą mieć więcej niż 1-2 dzieci, często nie chcą mieć wcale a co szósta para dzieci mieć nie może, nawet gdy chce).
Jeżeli jeszcze przejdzie ustawa o zakazie in vitro to będzie to już coś.

Jest więc tu nieco narodowej schizofrenii.

@Logik
Wiem że łatwiej jest dawać niż zabierać, tym niemniej wiem również, że trzeba będzie zabierać (albo samo się zabierze).

_________________
"Forests precede civilizations and deserts follow them." - Chateaubriand
PostWysłany: Sro Maj 05, 2010 6:35 am
Temat postu:

Darek




Posty: 1414
Skąd: Mazury
Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Im dłużej myślę nad scenariuszami, tym bardziej nieprawdopodobny wydaje mi
się burnout. Za nim przemawiają tylko i wyłącznie przesłanki ekonomiczne
pt. "gospodarka musi się kręcić za wszelka cenę". Problem w tym, że cała
reszta argumentów zdaje się mówić, że w fizycznym świecie nie ma pojęcia
"za wszelką cenę" Wink Poza Mad Maxem (z pewnością wystąpi lokalnie) raczej
przejdziemy przez Power Down. Dla mnie głównym pytaniem jest to, jak
burzliwy będzie ten proces i gdzie się zatrzymamy. Odpowiedź jaka mi się
nasuwa na pierwsze pytanie nie jest zbyt optymistyczna. Wystarczy rozejrzec
się wokół, bez patrzenia za ocean. Grecja ma dostać 100 mld euro na
ratowanie się, a sądząc po sile protestów nie uwierzę, że nie przejedzą ich
ponownie. Zresztą ta kasa jest raczej patykiem po wodzie pisana, może jak
UE uruchomi maszyny do drukowania to się znajdzie. Francuzi blokuja Paryż, bo
ceny płodów rolnych nie zapewniają opłacalności produkcji. Ale czego żądają?
Ano kolejnych dopłat i większego udziału państwa i całej UE w "regulowaniu
rynku rolnego" (czyt. nowej wersji planów pięcioletnich). Maszyny
drukarskie są w stanie rozwiązać problem na krótką metę, gdyż jest to forma
ukrytego opodatkowania. Aby nie wywołać zbyt dużej inflacji konieczne
będzie realne opodatkowanie wszystkiego co się rusza. I tak dla "ratowania"
tego czy owego do plajty doprowadzi się każdego bez siły przebicia
odpowiedniej do przyssania się do wspólnej kasy. I niestety tu jest clou
problemu, bo oni są "solą ziemi" tworzącą prawdziwą siłę gospodarki.
Wszelkiej maści ekonomiści i politycy jak zwykle zauważą to zbyt późno.
Pamiętam jak swego czasu jacyś związkowcy probowali udowodnić, że państwo
utrzymuje się z podatków płaconych przez emerytów i rencistów. Co ciekawe
analiza tabeli wpływów budżetowych mogła to sugerować Very Happy

Jest możliwość utrzymania lokalnie wysokiego poziomu cywilizacyjnego bez
wyrzeczeń. Najbliżej tego jest USA, gdyż zupełnie bezkarnie moga drukować
walutę importując za papier prawdziwe produkty. Jakby mieli łby na karkach
import kierowałby się w coraz większym stopniu na dobra inwestycyjne
ukierunkowane na przeżycie po Peak Oil. Niestety, są chyba na to za głupi,
ale trop zdaje się pochwycili Chińczycy. Nie są w tak dobrej sytuacji jak
USA, ale rola pośrednika ktory w zamian za zielone papierki oddaje różne
buble też może mieć sens. Bo zielony papier wciąż ma amatorów na całym
świecie, więc da się za niego dostać kopalnie, udziały w firmach
produkujących żywność, a nawet kompletne instalacje. Jeżeli sprawę dobrze
zaplanują to nawet nie zauważą Peak Oil. Po prostu armia półniewolniczej
siły roboczej zamiast produkować gadgety zacznie robić maszyny i narzędzia
dla utrzymania ChRL bez użycia kropli ropy. Chińczycy na pewno nie będa
protestowali jak im się poziom życia obniży bo raz, że białych
kołnierzyków jest tam za mało. Po drugie pewnie zdają sobie sprawę, że
jak się zbuntują mogą (w najlepszym wypadku) skończyć w obozie pracy
harując za garść ryżu dziennie. A na ich miejscu partia ustawi miernych ale
wiernych. Gdzieś po środku znajdzie się nasz kraj, ludzie u nas zwyczajni
do kombinowania i nie takie rzeczy ze szwagrem podczas stanu wojennego
robili Very Happy

Po PO powymieramy bez wojen. Podejrzewam, że większość czytelników forum to
młodzi i zdrowi ludzie. Ale tak po 40-tce zdrowie zacznie szwankować, a w
miarę upływu czasu odkryjemy prawdę, że "jak przestało boleć, to znaczy że
umarłeś" Wink Wiele osób tak naprawdę żyje dzięki medycynie, a co ważne
niezbyt skomplikowanej za to masowej. Nawet taka głupota jak regulacja
ciśnienia krwi praktycznie nie jest możliwa przy pomocy naszych ziół. Bez
dobrej infrastruktury medycznej zwykły kamień nerkowy może skrócić życie o
kilkanaście lat. A jak doda się do tego choroby cywilizacyjne, czyli
miażdżycę, cukrzycę, wszelkiej maści uczulenia czy wręcz nowotwory, to mamy
pełny obraz. I teraz wyboraźmy sobie upadek cywilizacji i braki
materiałowe. W pierwszej kolejności zabraknie różnych metali ziem rzadkich
itp oraz skomplikowanej maszynerii do ich zamiany na monitory. A bez tego
zwykłe USG stanie się niedostępne. Nietrudno zgadnąć, jak bez wielu
prostych badań wzrośnie śmiertelność. Ja osobiście nie mam złudzeń, jak
cywilizacja upadnie, to ludzie nie zaczną umierać z glodu. W pierwszej
kolejności obniży się średni wiek społeczeństw z powodu gwałtownego wzrostu
śmiertelności wśród starszych. Gwałtownie skoczy także śmiertelność
noworodków i niemowlaków. Jeszcze przed II wojną normą były sytuacje, gdy
kobieta rodziła szóstkę dzieci, a tylko dwoje z nich dochwało się
potomstwa. IMHO rozmawianie o przyroście naturalnym w kontekście niepewnej
przyszłości nie ma najmniejszego sensu. Do tego wystarczy zdrowy instynkt
kobiecy.
PostWysłany: Sob Maj 08, 2010 2:16 pm
Temat postu:

opel4




Posty: 486
Skąd: Kraków
Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Darek napisał:
Jeszcze przed II wojną normą były sytuacje, gdy
kobieta rodziła szóstkę dzieci, a tylko dwoje z nich dochwało się
potomstwa. IMHO rozmawianie o przyroście naturalnym w kontekście niepewnej
przyszłości nie ma najmniejszego sensu. Do tego wystarczy zdrowy instynkt
kobiecy.


Raczej zdrowy rozum i odpowiednia wiedza na temat antykoncepcji.

W Polsce są dwie grupy rodzin wielodzietnych.

Zamożne - w których rodzice zazwyczaj świadomie decydują się na więcej niż dwójkę dzieci

Patologiczne - w których rozmnażanie jest podyktowane wyłącznie instynktem lub co jeszcze gorsze chęcią zysku ( krótkoterminowego - zasiłek, mieszkanie komunalne itp, długoterminowego - alimentacja przez dzieci)

Dlatego Państwo nie powinno wspierać takich rodzin, bo to tworzy chorą sytuację, którą można obserwować nie tylko w Polsce ale również w innych krajach UE. Gdzie przeciętny obywatel musi łożyć albo na bogatych albo na zupełnie nieodpowiedzialnych ludzi.
PostWysłany: Sob Maj 08, 2010 9:09 pm
Temat postu:

Tapkeeper




Posty: 905

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Darek napisał:
Im dłużej myślę nad scenariuszami, tym bardziej nieprawdopodobny wydaje mi
się burnout. Za nim przemawiają tylko i wyłącznie przesłanki ekonomiczne
pt. "gospodarka musi się kręcić za wszelka cenę".

Dlaczego nie?
Demokratyczny system z 4-letnią kadencją parlamentu nie zachęca do długoterminowego myślenia.

Do tego trzeba przyjąć, że władza zawsze jakoś się wyżywi...
Cytat:
Problem w tym, że cała
reszta argumentów zdaje się mówić, że w fizycznym świecie nie ma pojęcia
"za wszelką cenę"

Tym gorzej dla fizycznego świata.
Decydenci żyją w świecie ekonomicznym a o tym fizycznym mają niewielkie pojęcie.
Cytat:
Jest możliwość utrzymania lokalnie wysokiego poziomu cywilizacyjnego bez
wyrzeczeń. Najbliżej tego jest USA, gdyż zupełnie bezkarnie moga drukować
walutę importując za papier prawdziwe produkty.

To takie raczej dogmatyczne myślenie.
Globalny popyt na zielone papierki może zniknąć w każdej chwili.
Cytat:
Chińczycy na pewno nie będa
protestowali jak im się poziom życia obniży bo raz, że białych
kołnierzyków jest tam za mało. Po drugie pewnie zdają sobie sprawę, że
jak się zbuntują mogą (w najlepszym wypadku) skończyć w obozie pracy
harując za garść ryżu dziennie.

Poczekaj co będzie działo się w Chinach jak nie będą w stanie wyżywić społeczeństwa a ich zagraniczne inwestycje zostaną znacjonalizowane bez odszkodowań po upadku ogólnego ładu handlowego i korporacyjnego na świecie.
Do tego trzeba zauważyć że większość bardziej zaludnionych terenów Chin to już obecnie obszary katastrofy ekologicznej.
Cytat:
Wiele osób tak naprawdę żyje dzięki medycynie, a co ważne
niezbyt skomplikowanej za to masowej. Nawet taka głupota jak regulacja
ciśnienia krwi praktycznie nie jest możliwa przy pomocy naszych ziół.

Proste leki na nadciśnienie czy cukrzycę jeszcze długo będą dostępne.
Gorzej będzie z leczeniem onkologicznym, tyle że nie ma ono aż tak dużego znaczenia bo przedłuża życie statystycznego chorego może ze 2-3 lata.
Cytat:
W pierwszej kolejności zabraknie różnych metali ziem rzadkich
itp oraz skomplikowanej maszynerii do ich zamiany na monitory. A bez tego
zwykłe USG stanie się niedostępne.

Obecnie istniejący sprzęt USG może być konserwowany i użytkowany kolejne 50 lat jak zajdzie taka potrzeba.
Co do monitorów... no cóż - wrócimy do kineskopów...
Cytat:
W pierwszej
kolejności obniży się średni wiek społeczeństw z powodu gwałtownego wzrostu
śmiertelności wśród starszych. Gwałtownie skoczy także śmiertelność
noworodków i niemowlaków.

Będzie to de facto naturalny, pożądany stan rzeczy.
Zdrowa naturalna selekcja zaraz po urodzeniu i zaniechanie hodowli zombich na starość.
Jak nieraz słucham lub czytam o bezmyślnych wysiłkach przedłużania życia (czyli cierpień) ludzi, którzy są już terminalnie chorzy i muszą niedługo umrzeć a i sami żyć już nie chcą, to wymiotować się chce.
Cytat:
IMHO rozmawianie o przyroście naturalnym w kontekście niepewnej
przyszłości nie ma najmniejszego sensu. Do tego wystarczy zdrowy instynkt
kobiecy.

Zgadzam się w tym sensie, że z chwilą gdy zaniechamy z braku środków wielu procedur medycznych to sprawy związane z regulacją liczby ludności na Ziemi zaczną załatwiać się same.
I tak powinno być.

_________________
"Forests precede civilizations and deserts follow them." - Chateaubriand
PostWysłany: Nie Maj 09, 2010 3:04 pm
Temat postu:

Szefunio




Posty: 611

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Cytat:

To takie raczej dogmatyczne myślenie.
Globalny popyt na zielone papierki może zniknąć w każdej chwili.

Już kilka razy o tym pisałem: że jeśli miałby zniknąć z powodu kryzysu energetycznego to USA mogą go przywrócić za pomocą prostej sztuczki: wprowadzenia wymienialności dolarów na węgiel - na terenie USA znajduje się 30% światowych złóż węgla, co przekłada się na 20% światowych złóż paliw chemicznych (licząc wartość energetyczną węgla jest na świecie blisko o rząd wielkości więcej niż ropy czy gazu).
Cytat:

Poczekaj co będzie działo się w Chinach jak nie będą w stanie wyżywić społeczeństwa a ich zagraniczne inwestycje zostaną znacjonalizowane bez odszkodowań po upadku ogólnego ładu handlowego i korporacyjnego na świecie.

Jak Chiny będą miały dużą ilość takich inwestycji, to będą je chronić: tj. zakładać swoje bazy wojskowe w pobliżu takich inwestycji, a w przypadku próby znacjonalizowania będą ich bronić. Że miliony chińskich żołnierzy zginią na takich ekspedycjach? Tym lepiej: to mniej obywateli chińskich do wyżywienia w kraju, "skasowana" dysproporcja pomiędzy ilością kobiet i mężczyzn w Chinach i mniejsze problemy z bezrobociem (na miejsce zabitych armia będzie rekrutować nowych - w warunkach masowego bezrobocia chętnych nie zabraknie).
PostWysłany: Pon Maj 10, 2010 12:16 pm
Temat postu:

Tapkeeper




Posty: 905

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Szefunio napisał:

Już kilka razy o tym pisałem: że jeśli miałby zniknąć z powodu kryzysu energetycznego to USA mogą go przywrócić za pomocą prostej sztuczki: wprowadzenia wymienialności dolarów na węgiel - na terenie USA znajduje się 30% światowych złóż węgla, co przekłada się na 20% światowych złóż paliw chemicznych (licząc wartość energetyczną węgla jest na świecie blisko o rząd wielkości więcej niż ropy czy gazu).

Tak więc wrócimy w zasadzie do wymiany barterowej, gdzie US będą płaciły węglem za inne surowce.
Ciekawe jak długo taki stan rzeczy będzie mógł się utrzymać?
Cytat:
Jak Chiny będą miały dużą ilość takich inwestycji, to będą je chronić: tj. zakładać swoje bazy wojskowe w pobliżu takich inwestycji, a w przypadku próby znacjonalizowania będą ich bronić. Że miliony chińskich żołnierzy zginią na takich ekspedycjach? Tym lepiej: to mniej obywateli chińskich do wyżywienia w kraju, "skasowana" dysproporcja pomiędzy ilością kobiet i mężczyzn w Chinach i mniejsze problemy z bezrobociem (na miejsce zabitych armia będzie rekrutować nowych - w warunkach masowego bezrobocia chętnych nie zabraknie).

Tych żołnierzy trzeba będzie jakoś wyposażyć, wojna będzie wieczna i na wielu frontach na raz, inne co silniejsze państwa też do owej wojny będą się włączać, w Chinach będą narastały zamieszki w związku z brakami żywnościowym i postępującą ruiną aglomeracji miejskich itd.
Nie widzę większych perspektyw sukcesu przedsięwzięcia o którym piszesz.
Stany sobie juz teraz przestają radzić to dlaczego niby Chiny miałyby mieć łatwiej?

_________________
"Forests precede civilizations and deserts follow them." - Chateaubriand
PostWysłany: Pon Maj 10, 2010 1:01 pm
Temat postu:

Szefunio




Posty: 611

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Tapkeeper napisał:
Szefunio napisał:

Już kilka razy o tym pisałem: że jeśli miałby zniknąć z powodu kryzysu energetycznego to USA mogą go przywrócić za pomocą prostej sztuczki: wprowadzenia wymienialności dolarów na węgiel - na terenie USA znajduje się 30% światowych złóż węgla, co przekłada się na 20% światowych złóż paliw chemicznych (licząc wartość energetyczną węgla jest na świecie blisko o rząd wielkości więcej niż ropy czy gazu).

Tak więc wrócimy w zasadzie do wymiany barterowej, gdzie US będą płaciły węglem za inne surowce.
Ciekawe jak długo taki stan rzeczy będzie mógł się utrzymać?

Ciężko to ustalić dokładnie, ale:
1.
Przyjmując, że w epoce post-peak Amerykanie będą w stanie wydobyć 50% obecnych Identified Resources swojego węgla dostajemy 870 mld ton amerykańskich czyli 800 mld ton metrycznych węgla.
Przyjmując post-peak'ową cenę węgla odpowiadającą obecnej sile nabywczej 200$/tonę daje to węgiel wartości nabywczej 160 bilionów dzisiejszych dolarów czyli 350-krotność dzisiejszego deficytu ich handlu zagranicznego.

2.
Jeśli uda się Amerykanom zastąpienie importu ropy jej wytwarzaniem technikami Coal to Liquid to będą musieli wydobywać ok. 8 mld ton węgla rocznie (ale to przy założeniu że prąd i ciepło potrzebne do procesów CTL będzie również wytwarzane ze spalania węgla), co nadal daje węgla na 100 lat i 50 lat do "peak coal".

3.
Jeśli uda się ciepło i elektryczność do CTL produkować z uranu bądź toru, to amerykańskie zapotrzebowanie na węgiel spadnie do jakichś 3 mld ton węgla
rocznie co daje węgla na 250 lat i 125 lat do "peak coal".

Podsumowując: większość obecnie żyjących amerykanów będzie miała do końca życia komfortową sytuację w porównaniu z tym, co będzie się działo w krajach nie posiadających ponadprzeciętnych ilości paliw chemicznych.

Cytat:
Tych żołnierzy trzeba będzie jakoś wyposażyć, wojna będzie wieczna i na wielu frontach na raz, inne co silniejsze państwa też do owej wojny będą się włączać, w Chinach będą narastały zamieszki w związku z brakami żywnościowym i postępującą ruiną aglomeracji miejskich itd.

Coś w rodzaju tego co się działo w czasach kolonialnych jest jak najbardziej możliwe. "Co silniejsze państwa" po prostu podzielą się strefami wpływów.
PostWysłany: Sro Maj 12, 2010 4:36 pm
Temat postu:

Tapkeeper




Posty: 905

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

No dobrze, Szefunio.
A co byś powiedział na taką opinię na temat dostępności węgla w US:
Richard Heinberg napisał:
COAL IN THE UNITED STATES

The United States is the second largest global producer with more than a billion tons a year. They also have the most important reserves with 240 billion tons, in theory the equivalent of 250 years of production. These figures are misleading, however, because the quality of this coal is very uneven, and if American production continues to increase in volume it will decrease in energy value.

52% of the high quality coal is produced in Pennsylvania, in Kentucky or in West Virginia, yet production there is either stable or in decline. The anthracite in Pennsylvania is almost exhausted and the production in West Virginia will soon begin to decrease.

America’s reserves are mostly situated in Wyoming, in Montana and in Illinois, but they are comprised of coal either rich in sulfur (in Illinois) or of bad, or rather of very bad quality, and mining them would pose serious environmental problems. Added to that are the transport difficulties of a country whose rail network is in a poor state.

In fact, the capacity of the United States to nourish their economy with coal depends principally on their capacity to mine the reserves in Wyoming, which, let us remember, are of poor quality. The peak in production will be reached between 2025 and 2040 – 2060 in the most optimistic of scenarios.

Opublikowano w Energy Bulletin; 26.01.2010

Gdybyś chciał z tego węgla przejść na CTL i zużywać po 8mld ton rocznie to na prawdę na długo by nie starczyło.
Do tego gdybys zechciał prowadzić to przedsięwzięcie w systemie clean coal, zużycie węgla wzrosłoby jeszcze ze 2 razy.
Do tego pomyśl jeszcze o 3% wzroście gospodarczym.
W końcu jak BAU to BAU. Very Happy

_________________
"Forests precede civilizations and deserts follow them." - Chateaubriand
PostWysłany: Sro Maj 12, 2010 7:04 pm
Temat postu:

Darek




Posty: 1414
Skąd: Mazury
Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Liczenie liczby dzieci przypadających na rodzinę nie ma większego sensu,
gdy w państwie przyrost naturalny jest ujemny. Chociaż patologiczne rodziny
wielodzietne to rzeczywiście problem. Osobiście uważam, że w mniejszym
stopniu ekonomiczny, a w większym społeczny. Większość tych dzieci wyrasta
na socjopatów (chociażby w wersji soft). Być może odcięcie od profitów
ekonomicznych byłoby w stanie to zmienić. Jednak musiałoby to nastąpić
bardzo radykalnie, włacznie z odbieraniem praw rodzicielskich w przypadku
wyjątkowo patologicznych rodzin i jak najwcześniejszym przeznaczeniem
dzieciaków do adopcji. Półśrodki jak domy dziecka tylko pogarszają sprawę,
bo patologiczni rodzice dalej mają wpływ na potomstwo. Na dodatek nawet
najlepszy sierociniec nie da tego, co marna matka.

Sprawa przedłużania życia to jakiś śmieszny współczesny trend. Za dużo
ważniejsze uznaje się dodatkową godzinę kosztem bólu niż ujęcie jednej w
zamian za w miarę normalną egzystencję. Dobitnym przykładem jest nagonka na
marihuanę stosowaną w celu uśmierzania bólu. Że niby jest szkodliwa i
dlatego takie jej zastosowanie powinno być zakazane. IMHO narkotyki to
takie samo lekarstwo jak kropelki na serce, tak samo mogą pomóc i
zaszkodzić. Nawiasem mówiąc lekomani uzależniają się od bardzo dziwnych
środków, wiele z nich nawet nie leżało obok wszelkiej maści leków
działających na psyche. Ciągle nie pojmuję sensu coraz większej kontroli
nad dystrybucją leków. Ostatnio wiele prostych specyfików wycofano ze
sklepów zielarskich Sad

Jeżeli chodzi o możliwość prowadzenia wojny przez Chińczyków, to nie widzę
większych problemów. Państwo to aktywnie działa w Afryce, co może mieć
kluczowe znaczenie. Przede wszystkim reszta świata z róznych powodów
odpuściła sobie czarny ląd. Po drugie mają tam na tyle blisko, że wystarczą
proste statki do wożenia ludzi. A podczas wojny koreańskiej przetestowali
siłę armi w trampkach + kałach na osobę - była skuteczna. Jeżeli nawet w
starciach zginie 1 Chińczyk na sekundę to i tak nie wystarczy, będą górą.
PostWysłany: Czw Maj 13, 2010 5:56 pm
Temat postu:

Szefunio




Posty: 611

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Tapkeeper napisał:
No dobrze, Szefunio.
A co byś powiedział na taką opinię na temat dostępności węgla w US:

Cytat:
The United States is the second largest global producer with more than a billion tons a year. They also have the most important reserves with 240 billion tons, (...) America’s reserves are mostly situated in Wyoming, in Montana and in Illinois, but they are comprised of coal either rich in sulfur (in Illinois) or of bad, or rather of very bad quality (...)


Gdybyś chciał z tego węgla przejść na CTL i zużywać po 8mld ton rocznie

Nie pisałem o tym węglu, czyli węglu zaliczonym do reserves, czyli tym który można wydobyć kosztem niższym niż $12/tonę [Wyoming/Montana - Powder River Basin] czy $40/tonę [Illinois], http://www.eia.doe.gov/coal/page/coalnews/coalmar.html, ale o tym, który będzie można wydobyć przy cenie na poziomie $200/tonę: przyjąłem że wtedy będzie można wydobyć połowę identified resources
Podany w artykule peak amerykańskiego wydobycia węgla też jest oparty na założeniu zużycia tylko reserves, czyli niesięgania po to, co można wydobyć kosztem wyższym od dzisiejszych cen ($12 Wyoming/Montana, $40 Illinois).

Cytat:
Do tego gdybys zechciał prowadzić to przedsięwzięcie w systemie clean coal

Oczywiście w warunkach kryzysu energetycznego o "clean coal" czy przejmowaniu sie wysoką zawartością siarki nie będzie mogło być mowy, o wzroście gospararczym też: raczej walka będzie toczyła się o to by nie spadał (mając w/w węgiel amerykanie powinni być w stanie niedopuścić do spadku, lub dopuścić jedynie do niewielkiego).
PostWysłany: Czw Maj 13, 2010 9:14 pm
Temat postu:

barto123




Posty: 73

Ogląda profil użytkownika

Wyślij prywatną wiadomość

Tap pewnie nie powiem nic nowego ale chyba przesadzasz z katastrofizmem czasem.

Ja ze swej strony raczej zaczynam widzieć ten kryzys jako takie powolne opadanie lub osiadanie może należało by powiedzieć.

Jasne wydobycie ropy będzie spadać i z tym faktem wszyscy będą się musieli nauczyć żyć. Broń atomowa będzie studzić emocje, pewnie że będą lokalne wojny ale w zimna wojnę o której piszesz też nie wierzę. Kto miałby na tym zyskać, zwłaszcza w świecie gdzie transport będzie zyskiwał na znaczeniu i drożał. Nie dość że będzie drogo coś sprowadzić, to jeszcze pewnie wolno. Pewnie jest wiele przykrych faktów do skonfrontowania w trakcie tego, trzeba będzie zdewaluować dolara wszyscy to wiedzą i nikt nie chce. Amerykanie będą musieli zbiednieć, ale na boga to im wyjdzie na dobrze oni ważą po 180 kilo. "Kryzys jest niezbędnym warunkiem rozwoju." Jest taki slogan w psychologii. Brzmi, boleśnie patetycznie ale jest prawdziwy. Internet, nowe technologie, wzrost świadomości społecznej może pomóc w tym procesie.
PostWysłany: Pią Maj 14, 2010 1:48 am
Temat postu:

Wyświetl posty z ostatnich:   

Forum Peak oil Strona Główna | Geopolityka |

Idź do strony 1, 2, 3  Następny


Strona 1 z 3


Skocz do:


Futbol |
Skrypt phpBB, © 2001, 2005