Dwucyfrowe tempo wzrostu gospodarczego i stagnacja w krajowym przemyśle naftowym przełożyły się na skokowy wzrost importu ropy, który pobił kolejne historyczne rekordy pomimo rosnących cen.
Import netto w Chinach, będących obecnie drugim pod względem wielkości konsumentem ropy, wzrósł od stycznia do maja o 11,5% do poziomu 65,8 mln ton, poinformował magazyn China Securities Journal.
Krajowe wydobycie wzrosło w tym samym okresie o zaledwie 1,7% do 77,5 mln ton. Ze względu na kurczące się własne rezerwy ropy, Chiny, aby zaspokoić niepohamowany apetyt na paliwo ze strony rozwijającej się w szaleńczym tempie gospodarki, której tempo wzrostu w ciągu ostatnich 4 lat przekraczało 10% rocznie, coraz częściej zmuszone są sięgać po zasoby zlokalizowane zagranicą.
Od stycznia do maja, Chiny importowały 67,4 mln ton ropy, wzrost o 9,6%, podczas gdy eksport spadł o 36,6%. Analitycy tłumaczą redukcję eksportu nałożeniem przez Pekin w listopadzie 5-procentowego cła na eksport surowca.
_________________ Złoto jest dla optymistów. Prawdziwi pesymiści inwestują w konserwy mięsne.
Wysłany: Wto Cze 19, 2007 12:42 pm Temat postu: Import ropy w Chinach ostro w górę
carbuster
Moderator
Posty: 868
Skąd: Warszawa k. Łomży
"Zniszczenie popytu" pelna geba
Brown ma racje, licytacja z Chinczykami o malejacy wolumen eksportu nie bedzie latwa.
Ostatni akapit to typowy nowy energetyczny merkantylizm w dzialaniu, o ktorym pisal Vail (punkt 2).
Circa 10 tys. chińczyków od 2004 roku buduje fabrykę CTL. W tym roku. Ma być uruchomiona 1 linia technologiczna o skromnej wydajności 1 mln ton ropy syntetycznej rocznie (docelowo fabryka ma produkować 5 mln ton ropy rocznie).
Oto radosny BURNOUT! Jak tak dalej pójdzie to naukowcy zajmujący się GW chyba zaczną się podpalać jak mnisi buddyjscy z Tybetu :((((.
Circa 10 tys. chińczyków od 2004 roku buduje fabrykę CTL. W tym roku. Ma być uruchomiona 1 linia technologiczna o skromnej wydajności 1 mln ton ropy syntetycznej rocznie (docelowo fabryka ma produkować 5 mln ton ropy rocznie).
Tak przy okazji: sporo podobnych zakładów jest budowanych w chwili obecnej również w USA. W roku 2010 mają produkować w sumie 0.5 mln baryłek dziennie (czyli ok. 25 mln ton rocznie).
Najgorsze jest to, że w perspektywie kilkunastu-kilkudziesięciu lat nasza cywilizajca nie ma innego wyjścia. Węgiel to jedyne źródło, w przypadku którego istnieją możliwości szybkiego zwiększenia produkcji.
Mimo, że w ciągu ostatnich 5 lat światowe wydobycie węgla wzrosło o 1/3 giełdowe ceny węgla nie odbiegają od tych sprzed 5 lat.
Dla porównania mimo, że ceny ropy i gazu wzrostły w ciągu osatnich 5 lat 3-krotnie, światowe wydobycie tych surowców wzrosło tylko o 10%.
Cytat:
Oto radosny BURNOUT! Jak tak dalej pójdzie to naukowcy zajmujący się GW chyba zaczną się podpalać jak mnisi buddyjscy z Tybetu (((.
Podpalając się emitowaliby CO2 do atmosfery
A tak przy okazji - wygląda na to, że Chiny właśnie stały się największym emitentem CO2 pokonując USA, które były liderem w tej dziedzinie przez ponad 100 lat:
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34199,4240193.html
Ostatnio zmieniony przez Szefunio dnia Pią Cze 22, 2007 11:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
_________________ "He who dies with the most toys, wins!"
Wysłany: Sob Cze 23, 2007 3:54 am Temat postu:
ender
Moderator
Posty: 1323
Definicji jako takiej tego terminu raczej nie ma, a wiekszosc mysle, ze interpretuje to jako spalanie wszystkiego co sie da, bez ogladania sie na konsekwencje i w takim swietle ta instalacja ma niewielkie znaczenie dla calosci Chin na przyklad.
Z drugiej strony znaczna czesc ludzkiej dzialalnosci stoi w sprzecznosci z zasadami zrownowazonego rozwoju, ale burnoutem nikt jej nie nazywa.
IMHO:
Jeżeli przyjmiemy, że lekka ropa jest post-peak, nie ma żadnych zmian w stylu życia, a niedobory uzupełniamy wszystkim co się da przerobić na paliwa ciekłe to wchodzimy w BURNOUT.
Chiny to specyficzny kraj. Jak władza ludowa coś postanowi to nie ma zmiłuj. Wdrożenie CTL na wielką skalę to dla nich tylko kwestia techniczna (e.g. Tama Trzech Przełomów).