No tak, teraz rozumiem dlaczego w prasie pobrzmiewa wciaz ta sama spiewka.
Po prostu pokaza dla redaktora kilka wykresow, ze zuzycie sie podwoi i juz
nie ma innej drogi niz wybudowanie paru duzych elektrowni. To i tak postep,
bo nie tak dawno w biuletynie PSE czytalem, ze sie potroi

Podtrzymuje
swoja opinie - mydlenie oczu i nic wiecej. Ale po kolei:
A kto powiedzial, ze dla energetyki nalezy tworzyc konkurencje nie oparta
na weglu? Chodzi o zerwanie z obecnym modelem, gdzie dzialaja prawie
wylacznie duze elektrownie. To jest wybitnie niewydajny i marnotrawny
system. A te 1000 MW mocy rocznie, to nie musi stac w jednym miejscu. A
nawet nie powinno. Juz 1 MW cieplownie wymagaja koncesji. To oznacza, ze
tysiac takich malenstw przerobionych rocznie rozwiaze problem. Elektrowie
maja tylko uzupelniac system, a nie byc jego podstwa. A mowienie, ze duza
elektrownia jest pewniejsza od malej elektrocieplowni jest po prostu
naduzyciem. Czy wyobrazasz sobie co sie stanie gdy elektrocieplownia nie
bedzie pracowala nawet kilka dni? Zwlaszcza gdy stanie zima? To jest po
prostu niemozliwe. W razie awarii staje sie na glowie aby tylko uruchomic
obiekt. Elektrownie na dobra sprawe mozna wylaczyc nawet na miesiac w
srodku zimy. Historia energetyki zna wiele takich przypadkow, ot chocby zima
stulecia.
Jak zwykle zbawieniem sa nowe technologie. Na papierze maja one
niesamowite sprawnosci tyle tylko, ze w betonie ich nie ma. A stare
technologie, jak chociazby EC Warszawa maja "zaledwie" 90% sprawnosci. Na
dobitke nie mozna z nich wylapac CO2 i wpompowac pod ziemie

Przepraszam
za sarkazm, ale jak ktos zorientowany w temacie pisze niczym swiezo
zapisany na forum sceptyk, to trudno sie powstrzymac
Nalezy odroznic dwie sprawy - niedostateczna podaz energii i mocy. Na podaz
energii z powodu braku paliwa trudno znalezc dobra recepte. A recept
bezinwestycyjnych (poza oszczedzaniem) po prostu nie ma. Inaczej jest, gdy
brakuje mocy w szczycie. W takim wypadku mozna w sposob bezinwestycyjny
rozwiazac ten problem, przynajmniej czesciowo. Przede wszystkim nalezy
konsumentow przekonac do uzywania pradu poza szczytem. A najlepiej to zrobic
przy pomocy kasy. Ilu z was dostalo od energetykow info, jak zmienic
taryfe? Ilu zna stawki za taryfy nocne i weekendowe? Podejrzewam, ze
niewielu. A w/w taryfy to najprostsze co mozna zrobic. Z tego co wiem w
Polsce wogule nie ma taryf czasu rzeczywistego. Ale oczywiscie sa wykresy,
ze mocy brakuje

A bariery wejscia na rynek znam tylko z opisu.
Podstawowa - na produkcje pradu trzeba miec koncesje. Nawet wtedy, gdy zasilasz
wyspowo siebie i sasiadow. To jest przyklad scislej kontroli panstwa nad
tym, co wcale nie musi byc kontrolowane. A im dalej, tym wiecej drzew.
Pamietac tez trzeba, ze utrzymanie obecnego modelu, nawet po poprawie
sprawnosci i tak bedzie paliwozerne. W praktyce oznacza to utrzymanie
obecnego wydobycia wegla kamiennego, wybudowanie nowej kopalni na skale
Belchatowa i placenie duzej kasy za prawa do emisji CO2. IMHO Polski na to
nie stac, a Polakow tym bardziej.
Juz widze, jak do UM Olsztyna przychodzi dziad ze wsi i mowi, jak ma
dzialac ich cieplownia

Ja moge co najwyzej potrollowac na tym forum. A
do gazet mozna sobie pisac i pisac. Na CIRE jest cala masa artykulow
potwierdzajacych to co tu pisze, nawet made in Ministerstwo Gospodarki.
Problem w tym, ze to taka polityczna odmiana trollingu. Niby wszyscy wiedza
gdzie jest problem i jak go rozwiazac. A jak przyjdzie co do czego to
przedsiebiorca pokaze politykowi wykres i nagle wszystkich ogarnia totalna
niemoc. Jedyne co moga zrobic, to kontrola cen. A ceny urzedowe predzej czy
pozniej zemszcza sie. Albo infrastruktura sie posypie, albo za panstwowe
pieniadze zaczniemy budowac prywatne elektrownie. A nas pewnie czeka i
jedno i drugie. Jednak oficjalnie nikt nie doplaca do energii, tak samo jak
nikt nie doplaca do kopaln. IMHO wkrotce cofniemy sie do czasow PRL.
Dla mnie jak dla Zenka, znam to wiec szoku nie przezyje. Do tego teraz
wiem, jak zrobic wiatrak i co rownie wazne mam gdzie go postawic. Jednak
szlag mnie trafia, gdy widze jak wszyscy wokol "rzna glupa". A w razie
problemow udaja zdziewienie - "Jak moglo do tego dojsc?"