Władze koncernu zgodziły się wypłacić 178,3 mln funtów europejskim inwestorom, którzy ponieśli straty w wyniku skandalu z 2004 roku, kiedy to ujawniono, że rezerwy złóż ropy i gazu Shella zostały zawyżone o 20 procent.
Do dymisji podało się wówczas siedmiu członków zarządu firmy, w tym dyrektor generalny, a komisje nadzoru nad rynkiem kapitałowym w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii ukarały koncern grzywnami o łącznej wysokości 82,7 mln funtów.
Stacja benzynowa koncernu. Foto: Wikipedia
Shell ogłosił, że zawrze ugodę z inwestorami spoza USA "bez wskazania winnych" (wcześniej podobny układ zawarto z inwestorami w Stanach Zjednoczonych). Losy ugody zależą teraz od Sądu Apelacyjnego w Amsterdamie, który ma zadecydować czy będzie wiążąca dla wszystkich objętych nią akcjonariuszy.
W ramach ugody Shell zgodził się również zapłacić koszty administracyjne poniesione przez inwestorów instytucjonalnych takich jak PGGM i AB, jak również instytucje takie jak VEB reprezentujące inwestorów indywidualnych.
Akcjonariat prawdopodobnie tak mocno się nie zmienił w tym czasie - być może jeden, dwa fundusze po aferze sprzedały akcje ale większość dostanie kasę od siebie.