Exxon Mobil Corp, Royal Dutch Shell, BP Plc, Total SA i Chevron Corp planują na ten rok miliardowe inwestycje, jest jednak prawdopodobne, że nie przełożą się one na zwiększenie produkcji ropy naftowej. Pięć największych koncernów planuje zainwestować 97 miliardów dolarów, czyli 6% więcej, niż w roku 2006. BP, Chevron i Shell przyznały też, że ich produkcja w roku 2007 może spaść.
Według Jason Kenney, analityka ING w Edynburgu, "większość koncernów wydaje coraz więcej, lecz osiąga coraz mniej".
Zamieszki w Nigerii spowodowały zmniejszenie zaopatrzenia koncernów takich jak Shell czy Total. Wyższe koszty platform wiertniczych pochłaniają znaczną część wzrostu wydatków. Część koncernów przyznaje, że ta tendencja może spowodować oddalenie nowych projektów w czasie.
Na spotkaniu z 7 marca dyrektor naczelny Exxon Rex Tillerson powiedział, że w minionym roku koszty odwiertów wzrosły o 9-10%, dodał jednak, że jest możliwe, że tendencja ta osiągnęła plateau.
Kenney szacuje, iż od grudnia 2006 roku średni koszt za BOE (barrel of oil equivalent) europejskich koncernów naftowych wzrósł z 4.35 do 4.75 dolara. Obok rosnących kosztów dodatkowym utrudnieniem jest polityka krajów takich jak Rosja czy Wenezuela, które dążą do przejmowania kontroli nad złożami ropy i gazu.
Złoża tych surowców coraz częściej znajdują się w miejscach, gdzie wydobycie jest technicznie trudne, tak, jak w przypadku offshore w Zatoce Meksykańskiej. Arabia Saudyjska, właściciel największych rezerw, nie dysponuje już buforową ropą naftową dla zagranicznych inwestorów. "Międzynarodowe koncerny mają twardy orzech do zgryzienia", powiedział Fatih Birol, naczelny ekonomista Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). "Podczas gdy istniejące pola znajdują się w fazie spadku, koncerny nie mają dostępu do większych rezerw ropy naftowej".
W minionym roku produkcja ropy i gazu koncernu Exxon wzrosła o 4.2% i o 6% w przypadku Chevronu. Produkcja BP spadła o 2.2%, Shella o 1.3% i Total o 5%.
_________________ Szczyt produkcji ropy naftowej spowoduje poważny problem paliw płynnych w sektorze transportu, nie "kryzys energetyczny" w powszechnie rozumianym jego sensie.
Robert Hirsch, Raport o peak oil dla Departamentu Energii USA
Wysłany: Sob Kwi 07, 2007 9:10 pm Temat postu: Miliardowe inwestycje nie przełożą się na wzrost produkcji
Kanadyjczycy chcą wydobywać 4.4 mbpd w 2010 z piasków w Albercie. Peak Oil chyba się trochę przeciągnie ?
Wysłany: Sro Kwi 11, 2007 9:33 am Temat postu: Peak Oil jeszcze nie teraz ?
ender
Moderator
Posty: 1323
nie 4.4 a 3.2 Mbpd.
To jedno. Drugie to te plany rozszerzenia produkcji do 4.7 Mbpd do roku 2020 sa o tyle malo realne, ze do produkcji paliwa z piaskow roponosnych potrzeba olbrzymich ilosci gazu (~50m3 do uzyskania barylki ropy) i wody. Kanada jest juz za peak gas wiec musialoby sie to odbyc kosztem ograniczenia rodzimego zuzycia i eksportu do USA. Po trzecie rezerwy piaskow roponosnych szacowane na ponad 170 miliardy barylek, zawieraja jedynie 30-40 mld zloz nadajacych sie do wydobycia metoda odkrywkowa. Reszta wymaga technik in-situ, ktore maja jeszcze wieksze zapotrzebowanie na energie i wode. Kilkakrotnie spotkalem sie juz z opinia, ze 3 Mbpd to fizyczny limit produkcji piaskow. Nie odsunie wiec peak oil, a jedynie go zlagodzi.
Sorki za pomyłkę. Powinno być 3.2 Mbpd w 2010. IMO sytuacja nie jest dzisiaj krytyczna i mamy kilka lub więcej lat na radosny BURNOUT.
Wuj Sam swoje piaski i łupki roponośne traktuje jak rezerwę strategiczną i tylko prowadzi eksperymenty technologiczne.
Trochę ropy zostało na dnie zatoki Meksykańskiej i na Alasce pod lodem. Jest też jeszcze Mr Hugo C, któremu zawsze można dać kopa..
Życzę radosnego spalania wszystkim przedstawicielom Homo Sapiens a szczególnie Wujowi Samowi !
Nie po to Chavez dozbraja sie, zeby teraz ktos mu dawal kopa.
Piaski sa oczywiscie alternatywa, ale mozliwosci przyspieszenia produkcji sa ograniczone i niewystarczajace do wyrownania spadkow produkcji z konwencjonalnych zloz. Jesli chodzi o lupki to jest to kompletna iluzja i nikt nie wpadl jeszcze na pomysl jak sensownie wykorzystac te zloza.
PS:
W miarę upływu lat powoli tracę nadzieję, że 0.5% aktywnych genów różniących człowieka o szympansa pozwoli mu zauważyć podobieństwo między piłowaniem gałęzi na której się siedzi, a emisją CO2 do atmosfery oraz niszczeniem ekosystemu planety, gdzie efekty są odsunięte o kilkadziesiąt i więcej lat. Kto by się przejmował jakimś tam EROEI jak dzisiaj będzie miał zysk w biletach bankowych. Można nawet energię potrzebną do procesu retorsji łupków roponośnych wziąć z ich spalania. (Estończycy palą łupkami w Elektrowniach).
Tak więc BURNOUT NOW.
Wysłany: Pią Kwi 13, 2007 10:57 am Temat postu: Radosny Burnout
ipawel
Posty: 131
Skąd: POLSKA
Udzielałem się nieco w tym wątku, więc teraz muszę przyznać rację KAVIE: Chłopaki z BIG OIL właśnie potwierdzili, że wywalili 61 mld $ i osiągnęli ..... spadek produkcji 5.5 % w stosunku do roku 2006:
No No .... Czyżby BIG OIL byli Post Peak ? Ile jeszcze czasu zostało, żeby Joe miał problem z zatankowaniem swojego SUV-a ?
Wysłany: Pon Lip 30, 2007 9:23 pm Temat postu: Problemy BIG OIL cd..
ender
Moderator
Posty: 1323
to idzie w parze z tym co kilkakrotnie bylo juz poruszane na forum. Duze spolki naftowe nie posiadaja znaczacych zasobow, wiec ich znaczenie jako "producentow" teoretycznie powinno spadac szybciej niz bedzie to mialo miejsce u firm panstwowych takich jak , PDVSA czy Aramco. Podobnie jak USA, ktore maja 8% swiatowej produkcji, a jedynie 2,5% zasobow, podobna dysproporcja oznacza radosne zuzywanie wlasnych srodkow w tempie szybszym od przecietnej. Niestety przewaga w lepszym zarzadzania, czy dysponowanie lepszymi technologiami, jest znikoma. Aramco to nowoczesna i swietnie zarzadzana firma, a nie naftowy PGR. Jedyny plus jaki widze z bycia miedzynarodowym koncernem, moze polegac na wiekszej elastycznosci i duzej dowolnosci w doborze lokalizacji produkcji jak i eksploracji.
Dokladniej rzecz biorac, geologia to tylko jeden czynnik. Koncerny traca rezerwy, bo te ostatnie coraz czesciej sa nacjonalizowane (Rosja, Wenezuela, Boliwia) albo z powodow geopolitycznych (Nigeria), co jednak tak czy inaczej jest oznaka szczytu.
O skali desperacji koncernow (i/lub ich przekonaniu, ze peak oil jest bliski) swiadcza m. in. takie plany inwestycyjne:
Cytat:
July 30 (Bloomberg) -- Royal Dutch Shell Plc, Europe's biggest oil company, said its Canadian unit is seeking to build a new plant for as much as C$27 billion ($25 billion) to process bitumen from Alberta's oil sands.
The Scotford Upgrader 2 Project, to be located next to existing facilities near Fort Saskatchewan, Alberta, will be built in four phases with a capacity of 100,000 barrels a day each, Calgary-based Shell Canada Ltd. said in an application to provincial regulators on its Web site today. Construction may start as early as 2009.
Innymi slowy, firma planuje wydac 25 mld dolarow (a biorac pod uwage wzrost kosztow w branzy, rownie dobrze inwestycja moze sie zamknac 2x wieksza kwota), zeby jak wszystko dobrze pojdzie wydobywac w 2012 roku 400 000 b/d - to raptem polowa tego, co koncerny stracily w Nigerii z powodu atakow.
_________________ Złoto jest dla optymistów. Prawdziwi pesymiści inwestują w konserwy mięsne.
Wysłany: Wto Lip 31, 2007 8:58 am Temat postu:
ender
Moderator
Posty: 1323
Ciekawi mnie jakie beda koszty operacyjne tych instalacji i koszty samego wydobycia. Obawiam sie, ze w tej kalkulacji cena barylki musi byc duuuzo wyzsza niz obecnie, aby inwestycja sie zwrocila.