Koncerny naftowe po raz pierwszy od prawie 20 lat uskarżają się na brak platform wiertniczych. Projekty są opóźniane albo zawieszane, a koszty dzierżawy platform wzrosły w ciągu ostatnich 2 lat pięciokrotnie.
Choć w ubiegłym tygodniu ceny ropy sięgnęły 78 dolarów za baryłkę, większość mediów, zaobsorbowanych sytuacją na Bliskim Wschodzie, nie dostrzega na razie wagi problemu braku odpowiedniej liczby urządzeń wiertniczych i jego wpływu na przyszłe ceny ropy.
Mike Wagstaff, dyrektor firmy naftowej Venture Production powiedział, że już jesienią tego roku przedsiębiorstwa z branży będą musiały czekać przynajmniej do 2009 roku na wolne platformy wiertnicze. "Liczba potencjalnych odwiertów jest znacznie większa niż dostępnych platform".
Koszt dzierżawy dużej platformy wiertniczej do prac poszukiwawczych może obecnie sięgnąć nawet 500 000 dolarów dziennie. Haydn Gardner, dyrektor Rheochem, firmy specjalizującej się usługach dla branży naftowej, powiedział, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy około 800 nieużytkowanych wcześniej platform zostało włączonych do eksploatacji, mimo iż niektóre miały 20 lat. Prawie wszystkie nadające się do użytku platformy trafiły już do prac poszukiwawczych.
Paul McDade, dyrektor Tullow Oil, stwierdził, że do niedawna firmy mogły rozpocząć wydobycie ze złoża w ciągu roku od jego odkryciach. Obecnie, czas ten wydłużył się nawet do 2 lat.
Independent